Bomby wrocławskie
W dawnym Breslau karty dań restauracji, winiarni, kawiarni i cukierni – bo nawet tu klienci mogli na chwil kilka przysiąść przy stoliku, na którym leżało bogate menu – oferowały niezliczoną wręcz ilość słodkich specjałów, tak na zakończenie obiadu, jak i do kawy, herbaty, czy też mocniejszych trunków, w tym chętnie zamawianych grogów i ponczów.
Od lat osiemdziesiątych XIX wieku prym wśród deserów wiodły bomby – kremowe, lodowe i owocowe – podawane w pucharkach, artystycznie zdobionych naczyniach, czy też w małych prostych salaterkach. Niezorientowany w gastronomii miejskiej przybysz mógł odnieść wrażenie, czytając karty dań, iż Wrocław jest do przesady „bombowy”…
Dziś możemy uznać – miał po trosze rację, o ile opinię ograniczał jedynie do lektury kart dań. A było naprawdę w czym wybierać pośród bombowych specjałów, choć jeden z nich dość przewrotnie nazywany bombą, nie był ani słodki, ani kremowy, ani z lodów czy owoców.
O jakich to specjałach mowa? Poczujcie się choć trochę zbombardowani na słodko: bomba lodowa, bomba waniliowa, bomba czekoladowa, bomba truskawkowa, bomba pomarańczowa, bomba ananasowa, bomba mandarynkowa, bomba kasztanowa, bomba marasquino, bomba pralinowa, bomba mokka, bomba z orzechów włoskich, bomba z orzechów laskowych, bomba pistacjowa, bomba hanzeatycka, szwedzka bomba lodowa, bomba Wiktorii, bomba National, bomba Nelusko, bomba Monte Carlo, bomba lodowa Prinz-Pückler, bomba lodowa Nesselrode, bomba Esterházy, bomba Rafaela, bomba kardynalska (Cardinalbombe). I jeszcze „Augustiner-Bombe“, ale o niej na końcu.
Co do popularności bombowych deserów w dawnym Breslau rozwodzić się nie ma potrzeby. Słodkie zimne specjały – lody, kremy, sorbety – znajdowały przecież zawsze rzesze amatorów. Wprawdzie cukiernie wrocławskie zwane konditorei (termin ów przynieśli do stolicy Śląska szwajcarscy cukiernicy na przełomie XVIII i XIX wielu) oferowały także kawę, a z rana nawet bulion z pasztecikiem – co przez cały XIX wiek i później było echem okupacji francuskiej miasta w latach 1807-1808 – niemniej w ich ofercie dominowały niezliczone ilości słodkości. Torty, sękacze, makaroniki, praliny, wafle ponczowe, drożdżaki z cynamonową kruszonką i wiele innych specjałów z pączkami na czele przyciągały każdego dnia łasą klientelę.
W latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XIX wieku zaczęły upowszechniać się w cukierniach i kawiarniach lody i zimne desery kremowe przenikając także na stoły renomowanych restauracji, w których zatrudniano cukierników, bowiem deser na zakończenie obiadu odgrywał coraz większą rolę. Pojęcie kaloryczności wszelkich posiłków było wówczas wrocławianom zupełnie obce – dość powiedzieć, iż obiad w porządnej restauracji składał się nierzadko z 4-5 dań kończonych deserem i serami. Lecz gęste kremy i lody syciły stołowników ponad miarę – nawet jedzone solo do kawy! Z tej to właśnie przyczyny przylgnął do nich termin bomba, bowiem jak mało które słodkie delicje sprawiały, iż rozdęte do przesady żołądki ciążyły nieznośnie wrocławianom.
Pierwsze wzmianki o lodach do jedzenia we Wrocławiu znajdujemy w ogłoszeniach prasowych z lat czterdziestych XIX wieku. Niech nie dziwi jednak fakt, iż sezon na nie rozpoczynał się dopiero wraz z nadejściem mrozów – wszak Karl von Linde wynalazł pierwszą w świecie „maszynę” chłodzącą w 1876 roku (wykorzystując skroplone gazy), co pozwoliło upowszechnić lody, jako towar masowy. Wcześniej do produkcji kremowych lodów, a także do chłodzenia piwa i żywności wykorzystywano bloki lodowe pozyskiwane zimą ze stawów, a następnie przechowywane aż do lata w piwnicach lodowych. Lodem tym wykładano przestrzenie w komorach i szafach chłodniczych. W połowie XIX wieku największym „producentem” lodu we Wrocławiu był Konrad Kissling, któremu to zawdzięczali wrocławianie upowszechnienie piwa bawarskiego w mieście w latach trzydziestych XIX wieku.
Lody, a ściślej mówiąc sorbety, znali już starożytni Chińczycy. Pod koniec XIII wieku Morco Polo opisał produkcję sorbetu z mrożonej wody, soków owocowych i saletry, którą widział podczas podróży po Dalekim Wschodzie. W XVI wieku lody do jedzenia wytwarzane z wody i soków owocowych, czasem z dodatkiem miodu, stały się włoska specjalnością. Jedna z pierwszych receptur na lody mleczne pochodzi z wydanej w 1597 roku w Ambergu książki Anny Wecker Ein köstlich new Kochbuch von allerhand Speisen. W XVII wieku lody do jedzenia upowszechniały się na południu Europy – w 1660 roku Włoch Franceso Procopio di Cultelli, kucharz Ludwika XIV, otwarł w Paryżu sławną później Café Procope, w której prócz kawy serwował znakomite lody. W 1784 Filippo Baldini z Neapolu wydał ksiażkę o sztuce przygotowywania lodów pod tytułem De’ sorbetti, poświęcając wiele miesjca ich walorom zdrowotnym i smakowym. Wkrótce zimne słodkie lody kremowa pokochała cała Europa.
Ale wróćmy do Wrocławia – jak komponowano i z czego składały się słodkie bomby lodowe w dawnym Breslau? Wymieńmy kilka ciekawszych propozycji, których przygotowanie nie wymaga szczególnych zdolności kulinarnych i choć często zapomniane, dziś z powodzeniem mogą zdobić stoły. Bomba kardynalska – pod tą nazwą podawano we wrocławskich restauracjach tort macchiato, bomba Monte Carlo – beza, lody waniliowe, bita śmietana, świeże truskawki; bomba Rafaela – lody o smaku orzechów laskowych i lody czekoladowe polane sosem waniliowym i posypane wiórkami kokosowymi; bomba Nelusko – lody waniliowe z pralinami polane czekoladą ze słodkimi truflami.
Hitem wrocławskiej karty dań wśród deserów od lat osiemdziesiątych XIX wieku był zimny specjał zwany lody księcia Pücklera (Prinz Pückler-Eis), a później także bomba lodową księcia Pücklera (Prinz Pückler-Bombe). Nazwa deseru pochodzi od imienia Hermana Ludwiga Heinricha księcia von Pückler na Muskau (1785-1871). Miejscowość Bad Muskau z zamkiem księcia nad jeziorem leży w dolinie Nysy Łużyckiej i już w latach dwudziestych i trzydziestych XIX stulecia słynęła ze znakomitego piwa (Muskauer Bier) warzonego przez bawarskich piwowarów z użyciem metody dolnej fermentacji, które trafiało także do Wrocławia ciesząc się olbrzymim uznaniem nie tylko wśród znawców piwa.
Książę Pückler słynął w całej Europie z zamiłowania do zakładania i projektowania parków i ogrodów. W 1811 r. zainwestował cały swój majątek pochodzący ze spadku wraz z majątkiem żony w park w rodowej posiadłości. Jego pasja ogrodowa szła tak daleko, iż dla pieniędzy rozwiódł się w zgodzie z pierwszą żoną po to tylko, by majątek drugiej zainwestować w park…
Dziś możemy uznać – miał po trosze rację, o ile opinię ograniczał jedynie do lektury kart dań. A było naprawdę w czym wybierać pośród bombowych specjałów, choć jeden z nich dość przewrotnie nazywany bombą, nie był ani słodki, ani kremowy, ani z lodów czy owoców.
O jakich to specjałach mowa? Poczujcie się choć trochę zbombardowani na słodko: bomba lodowa, bomba waniliowa, bomba czekoladowa, bomba truskawkowa, bomba pomarańczowa, bomba ananasowa, bomba mandarynkowa, bomba kasztanowa, bomba marasquino, bomba pralinowa, bomba mokka, bomba z orzechów włoskich, bomba z orzechów laskowych, bomba pistacjowa, bomba hanzeatycka, szwedzka bomba lodowa, bomba Wiktorii, bomba National, bomba Nelusko, bomba Monte Carlo, bomba lodowa Prinz-Pückler, bomba lodowa Nesselrode, bomba Esterházy, bomba Rafaela, bomba kardynalska (Cardinalbombe). I jeszcze „Augustiner-Bombe“, ale o niej na końcu.
Co do popularności bombowych deserów w dawnym Breslau rozwodzić się nie ma potrzeby. Słodkie zimne specjały – lody, kremy, sorbety – znajdowały przecież zawsze rzesze amatorów. Wprawdzie cukiernie wrocławskie zwane konditorei (termin ów przynieśli do stolicy Śląska szwajcarscy cukiernicy na przełomie XVIII i XIX wielu) oferowały także kawę, a z rana nawet bulion z pasztecikiem – co przez cały XIX wiek i później było echem okupacji francuskiej miasta w latach 1807-1808 – niemniej w ich ofercie dominowały niezliczone ilości słodkości. Torty, sękacze, makaroniki, praliny, wafle ponczowe, drożdżaki z cynamonową kruszonką i wiele innych specjałów z pączkami na czele przyciągały każdego dnia łasą klientelę.
W latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XIX wieku zaczęły upowszechniać się w cukierniach i kawiarniach lody i zimne desery kremowe przenikając także na stoły renomowanych restauracji, w których zatrudniano cukierników, bowiem deser na zakończenie obiadu odgrywał coraz większą rolę. Pojęcie kaloryczności wszelkich posiłków było wówczas wrocławianom zupełnie obce – dość powiedzieć, iż obiad w porządnej restauracji składał się nierzadko z 4-5 dań kończonych deserem i serami. Lecz gęste kremy i lody syciły stołowników ponad miarę – nawet jedzone solo do kawy! Z tej to właśnie przyczyny przylgnął do nich termin bomba, bowiem jak mało które słodkie delicje sprawiały, iż rozdęte do przesady żołądki ciążyły nieznośnie wrocławianom.
Pierwsze wzmianki o lodach do jedzenia we Wrocławiu znajdujemy w ogłoszeniach prasowych z lat czterdziestych XIX wieku. Niech nie dziwi jednak fakt, iż sezon na nie rozpoczynał się dopiero wraz z nadejściem mrozów – wszak Karl von Linde wynalazł pierwszą w świecie „maszynę” chłodzącą w 1876 roku (wykorzystując skroplone gazy), co pozwoliło upowszechnić lody, jako towar masowy. Wcześniej do produkcji kremowych lodów, a także do chłodzenia piwa i żywności wykorzystywano bloki lodowe pozyskiwane zimą ze stawów, a następnie przechowywane aż do lata w piwnicach lodowych. Lodem tym wykładano przestrzenie w komorach i szafach chłodniczych. W połowie XIX wieku największym „producentem” lodu we Wrocławiu był Konrad Kissling, któremu to zawdzięczali wrocławianie upowszechnienie piwa bawarskiego w mieście w latach trzydziestych XIX wieku.
Lody, a ściślej mówiąc sorbety, znali już starożytni Chińczycy. Pod koniec XIII wieku Morco Polo opisał produkcję sorbetu z mrożonej wody, soków owocowych i saletry, którą widział podczas podróży po Dalekim Wschodzie. W XVI wieku lody do jedzenia wytwarzane z wody i soków owocowych, czasem z dodatkiem miodu, stały się włoska specjalnością. Jedna z pierwszych receptur na lody mleczne pochodzi z wydanej w 1597 roku w Ambergu książki Anny Wecker Ein köstlich new Kochbuch von allerhand Speisen. W XVII wieku lody do jedzenia upowszechniały się na południu Europy – w 1660 roku Włoch Franceso Procopio di Cultelli, kucharz Ludwika XIV, otwarł w Paryżu sławną później Café Procope, w której prócz kawy serwował znakomite lody. W 1784 Filippo Baldini z Neapolu wydał ksiażkę o sztuce przygotowywania lodów pod tytułem De’ sorbetti, poświęcając wiele miesjca ich walorom zdrowotnym i smakowym. Wkrótce zimne słodkie lody kremowa pokochała cała Europa.
Ale wróćmy do Wrocławia – jak komponowano i z czego składały się słodkie bomby lodowe w dawnym Breslau? Wymieńmy kilka ciekawszych propozycji, których przygotowanie nie wymaga szczególnych zdolności kulinarnych i choć często zapomniane, dziś z powodzeniem mogą zdobić stoły. Bomba kardynalska – pod tą nazwą podawano we wrocławskich restauracjach tort macchiato, bomba Monte Carlo – beza, lody waniliowe, bita śmietana, świeże truskawki; bomba Rafaela – lody o smaku orzechów laskowych i lody czekoladowe polane sosem waniliowym i posypane wiórkami kokosowymi; bomba Nelusko – lody waniliowe z pralinami polane czekoladą ze słodkimi truflami.
Hitem wrocławskiej karty dań wśród deserów od lat osiemdziesiątych XIX wieku był zimny specjał zwany lody księcia Pücklera (Prinz Pückler-Eis), a później także bomba lodową księcia Pücklera (Prinz Pückler-Bombe). Nazwa deseru pochodzi od imienia Hermana Ludwiga Heinricha księcia von Pückler na Muskau (1785-1871). Miejscowość Bad Muskau z zamkiem księcia nad jeziorem leży w dolinie Nysy Łużyckiej i już w latach dwudziestych i trzydziestych XIX stulecia słynęła ze znakomitego piwa (Muskauer Bier) warzonego przez bawarskich piwowarów z użyciem metody dolnej fermentacji, które trafiało także do Wrocławia ciesząc się olbrzymim uznaniem nie tylko wśród znawców piwa.
Książę Pückler słynął w całej Europie z zamiłowania do zakładania i projektowania parków i ogrodów. W 1811 r. zainwestował cały swój majątek pochodzący ze spadku wraz z majątkiem żony w park w rodowej posiadłości. Jego pasja ogrodowa szła tak daleko, iż dla pieniędzy rozwiódł się w zgodzie z pierwszą żoną po to tylko, by majątek drugiej zainwestować w park…
Wasza ocena:
10
Oceń artykuł
Oceń artykuł
KOMENTARZE
» Przeczytaj komentarze na Forum www.smakiwroclawia.pl
| Panie Grzegorzu, gratuluję kolejnego fascynującego tekstu o kuchni dawnego Wrocławia! Co do historii lodów, to istnieje na ten temat wiele rozmaitych legend i anegdot, choć trzeba zauważyć, że wszystkie te historie zostały spisane i upublicznione dopiero w XIX w. Bez wątpienia są dziełem specjalistów od proto-promocji, którzy w ten sposób próbowali zwiększyć popularność i spożycie produktów, którymi handlowali. Angielski profesor Chris Clarke z Royal Society of Chemistry opublikował kilka lat temu pracę, w której twierdzi, że historię lodów pisali nie kucharze i cukiernicy, tylko odkrywcy i wynalazcy z dziedziny fizyki i chemii. Ich kolejne, udoskonalane receptury, związane były z dostępnymi technikami mrożenia. Najpierw, zapewne od prehistorycznych czasów, człowiek chłodził napoje i soki, dodając do nich śniegu i sopli lodowych. Wiadomo, że okrutny cesarz Neron gustował w schłodzonych napojach, po lód do których wysyłano niewolników wysoko w góry. Później opanowano technikę schładzania przez mieszanie wody z solami. Wielkim przełomem stało się odkrycie, że dodanie soli do śniegu i lodu znacznie przedłuża ich trwałość w stanie zamrożonym. Ostateczną rewolucję przyniosło w połowie XIX w. wynalezienie maszynki do robienia lodów. Urządzenie polega na tym, że pojemnik z kremową masą zostaje umieszczony wewnątrz czegoś w rodzaju puszki, gdzie otacza go lód z saletrą. Kręcenie wystającą z puszki korbką (najpierw ręczne, później mechaniczne) powoduje, że masa jest w ciągłym ruchu, do czasu, aż zamarznie. Zapewnia to lodom gładką konsystencję. Opracowanie pierwszego takiego urządzenia przypisuje się niejakiej Nancy Johnson z New Jersey, w USA w 1846 r., ale Amerykanie snują rozmaite teorie o pochodzeniu lodów, jak na przykład ta: „Betty Jackson, czarna kobieta z Chadds Ford w Pennsylwanii, otworzyła herbaciarnię na French Street w Wilmington, w stanie Delaware, gdzie sprzedawała ciastka, owoce i desery na przyjęcia organizowane przez bogaczy. Jej syn, Jeremiah Shadd, był rzeźnikiem, cenionym za znakomite wędliny. Jego żona, znana jako Ciotka Sallie Shadd, stała się postacią legendarną wśród społeczności wolnych czarnych ludzi w Wilmington, jako wynalazczyni lodów. Było tak, że Jeremiah wykupił wolność Sallie, która jak inni członkowie rodziny zajęła się cateringiem i stworzyła nowy sensacyjny deser z mrożonej śmietany, cukru i owoców. Dolly Madison, żona prezydenta Jamesa Madisona, usłyszała o nowym deserze, przyjechała do Wilmington, żeby go spróbować i od tego czasu lody stały się ulubionym deserem podczas obiadów w Białym Domu.” | Piotr Bikont | 2010-01-13 17:08:49 |
| Bardzo ciekawy artykuł, początek kusi lodami, a koniec to co najlepsze, czyli piwo :-) | gość | 2010-01-12 11:55:47 |
FORUM SMAKÓW WROCŁAWIA Najnowsze wątki
2012-05-18 14:18:35
luiza (gość)
Bardzo dobrze, kompetentnie napisany artykuł. Autor posiada naprawdę ogromną wiedzę na temat historii gastronomi. Bravo!
2012-05-12 19:46:10 dafaq (gość)
na 5:20? Czy ktos siebie sam slyszy (czyta)? Jest na 5 lub na 6. Nie ma czegos takiego, jak kierunek na 5:20!
2012-04-22 13:08:00 Dora (gość)
To co spotkało mnie i kilka innych osób wczoraj było co najmniej nagannym zachowaniem kelnerki jak i jej przełożonych.W momencie konsumpcji podes...>>
2012-04-03 12:34:59 Tygielek (gość)
Restauracja Lwowska jest stałym miejscem na trasie moich kulinarnych podróży po Wrocławiu. Powodem tego jest moje zamiłowanie dla szeroko pojęte...>>
Bardzo dobrze, kompetentnie napisany artykuł. Autor posiada naprawdę ogromną wiedzę na temat historii gastronomi. Bravo!
2012-05-12 19:46:10 dafaq (gość)
na 5:20? Czy ktos siebie sam slyszy (czyta)? Jest na 5 lub na 6. Nie ma czegos takiego, jak kierunek na 5:20!
2012-04-22 13:08:00 Dora (gość)
To co spotkało mnie i kilka innych osób wczoraj było co najmniej nagannym zachowaniem kelnerki jak i jej przełożonych.W momencie konsumpcji podes...>>
2012-04-03 12:34:59 Tygielek (gość)
Restauracja Lwowska jest stałym miejscem na trasie moich kulinarnych podróży po Wrocławiu. Powodem tego jest moje zamiłowanie dla szeroko pojęte...>>
KUCHNIA MIASTA
KSIĄŻKA KUCHARSKA
Cooklet.com - Twoje Książki kucharskie
POLECANE LOKALE
PARTNERZY
NEWSLETTER
Chcesz być na bieżąco informowany o tym co się dzieje? Zamów newsletter!









