Z dziejów gastronomii Przedmieścia Mikołajskiego - cz.I
Kojarzone dziś niemal wyłącznie z blokowiskiem Przedmieście Mikołajskie (Nikolai Vorstadt) ledwie przed stuleciem tętniło życiem zupełnie inaczej, niż można to sobie wyobrazić patrząc na pejzaż z wielkiej płyty przecięty kilkupasmową arterią ulicy Legnickiej, którą wrocławianie pędzą co dzień do odleglejszych dzielnic miasta i centrów handlowych.


karta dań z lokalu C. Kipkego z 1915 r. przy dzisiejszej ulicy Legnickiej 6. Karta pochodzi ze zbiorów Archiwum Państwowego w Jeleniej Górze

Na ograniczonym linią kolejową prowadzącą do Dworca Świebodzkiego od południa, ulicą Długą od północy i linią kolejową na Poznań od zachodu przedmieściu działało w 1910 m.in. blisko 110 lokali gastronomicznych, sławny browar Kipkego (ulica Długa), Talia Theater przy dzisiejszej ulicy Nabycińskiej, liczne towarzystwa i zakłady produkcyjne, instytucje opiekuńcze, niezliczone sklepy, butiki, księgarnie, apteki, a także koszary na Szczepinie. Działania wojenne zmiotły zabudowę niemal doszczętnie, to zaś co pozostało, nie przypomina już dawnej świetności tej części Wrocławia.

Przedwojenny obraz Przedmieścia Mikołajskiego odkrywają dziś jedynie dawne karty pocztowe i nieliczne zdjęcia, kilka wydanych przed stu i więcej laty publikacji, czy też etykiety i kapsle browaru Kipkego. Niniejszym tekstem przybliżyć chcę w zarysie urywki z życia codziennego tej części miasta na przykładzie gastronomii.

Jej początki na Przedmieściu Mikołajskim sięgają co najmniej XVI wieku, gdy w pobliżu Bramy Mikołajskiej działała karczma „Pod Wielorybem” („Zum Wallfisch”) na dzisiejszej ulicy Rybiej. Śladem jej istnienia była używana do 1945 roku wcześniejsza nazwa ulicy Wallfischgasse – uliczka Wielorybia. W tym czasie większość karczem poza murami miasta warzyła piwo na miejscu oferując do piwa prostą strawę jak polewki, pieczone i smażone ryby, śledzie, czasem pieczenie, ale przede wszystkim pieczywo w postaci bułek i precli. Dodajmy – karczmarze z przedmieść nie należeli do cechu miejskich piwowarów, a szynkowany przez nich chmielowy trunek był tańszy niż w mieście. Być może to, obok kawiarni na Popowicach, było jednym z głównych powodów tak popularnych do pierwszych dekad XIX wieku spacerów mieszkańców Wrocławia w tym kierunku.

Do drugiej połowy XVIII wieku w gastronomii Przedmieścia Mikołajskiego nie zaszły poważniejsze zmiany w sensie strukturalnym, podobnie w Szczepinie i dalej na Popowicach. Dominowały karczmy pełniące często rolę gościńca, oferując dla podróżnych także nocleg. W ostatnich dekadach XVIII wieku działały już na Popowicach – które były dla wrocławian naturalnym przedłużeniem Przedmieścia Mikołajskiego – pierwsze kawiarnie. W tym czasie władze miasta zrezygnowały z monopolu na wyszynk piw zamiejscowych w Piwnicy Świdnickiej i każdy właściciel lokalu gastronomicznego mógł po wykupieniu stosownej koncesji lać w kufle piwa warzone poza Wrocławiem. Jednak nie wszyscy właściciele kawiarni dopełniali formalności na czas, szynkując zamiejscowe piwa całkiem nielegalnie do czasu kontroli.

W latach osiemdziesiątych XIX w. czołową postacią gastronomii Przedmieścia Mikołajskiego był Unger, właściciel kawiarni prowadzonej w dawnej karczmie „Pod Wielorybem”. Unger dawał dwa razy w tygodniu koncerty, w tym „muzyki tureckiej”, co anonsował w prasie. Z okazji urodzin króla Fryderyka II (1740-1786), a później Fryderyka Wilhelma II (1786-1797), organizował uroczyste imprezy, podczas których grano na werblach, wznoszono toasty i oddawano się tańcom. W tym czasie prócz pieczonych i gotowanych ryb, czy też prostych pieczeni i smażonych kiełbas, lądowały na stołach lokali gastronomicznych nie tylko w obrębie murów miejskich także takie specjały jak metka i serwolatka brunszwicka, wołowina po hambursku, faszerowana gęś czy szynka westfalska, z piw zaś szynkowano w kawiarniach wary m.in. z Berlina, Warszawy, piwa angielskiei  czeskie. Na życzenie klientów Unger organizował w ogrodzie wieczorne pikniki. Jak w większości kawiarni stał też u niego stół bilardowy gromadząc wielbicieli kul i gier o stawkę, co było wówczas powszechnie praktykowane.

W latach dziewięćdziesiątych kawiarnię „Pod Wielorybem”, prowadził Lichthorn, dając regularnie koncerty muzyczne, poszerzając ofertę stołu o takie specjały jak lemoniada, poncze i lody, co wskazywać może na rodzinny charakter lokalu zwłaszcza w niedziele. W 1798 roku Lichthorn wystawił lokal na sprzedaż, jednak źródła nie dają informacji, kto prowadził lokal później. Na przełomie XVIII i XIX wieku działo 15 kawiarni w obrębie murów miejskich i aż 31 na przedmieściach z których kilka na Przedmieściu Mikołajskim.

  strona 1 z 2  dalej >>>



Wasza ocena: 8
Oceń artykuł
Smaki Wrocławia na Facebooku
Drukuj Poleć artykuł Dodaj komentarz Oceń artykuł
Dodaj do Gwar.pl Wykop to! Dodaj do Digg.com


KOMENTARZE
Brak komentarzy na ten temat. Zobacz inne dyskusje na Forum lub dodaj komentarz.

FORUM SMAKÓW WROCŁAWIA Najnowsze wątki