Sałatka siłacza z rzymskiego cyrku
Wszyscy wrocławianie wiedzą, że nasz olimpijczyk Rafał Kubacki wystąpił w roli Ursusa w filmie “Quo vadis?” Kawalerowicza. Niestety, nie było dane skosztować potraw podczas uczty u Nerona.
- Moje zadanie polegało na czuwaniu nad Ligią, więc gdy Winicjusz zaczął zdzierać z niej szatę, odtrąciłem natręta i wyniosłem dziewczynę z pałacu - odpowiada pytany o “gastronomiczne” sceny w filmie. - Mieliśmy znakomitego konsultanta, profesora Krawczuka, więc sceny rzymskich biesiad wyglądają prawdziwie. Na co dzień nie gotuję, wolę rolę widza i degustatora. Natomiast w filmie wykazałem się w pewnym stopniu jako kucharz, w scenie, w której Ursus gotuje zupę dla chorego Winicjusza, a potem próbuje go nakarmić.
Na Rafale Kubackim wielkie wrażenie zrobiła piękna sekwencja, gdy chrześcijanie podczas posiłku łamią się chlebem. Zachwycił go także Franciszek Pieczka w roli św. Piotra.
- Premiera światowa filmu odbyła się w okolicznościach niezwykłych - wspomina pan Rafał. - W obecności papieża Jana Pawła II w Auli im. Jana Pawła. Tę salę wybudowano na terenie ogrodów Nerona, tam gdzie palono chrześcijan. Gdy brałem udział w zdjęciach do “Quo vadis?” równolegle z pracą na planie prowadziłem przygotowania do igrzysk olimpijskich. Musiałem się zatem odpowiednio odżywiać. Intendentowi filmowej ekipy pewnie głęboko w pamięć zapadła “Lokomotywa” Tuwima, w której każdy z tysiąca atletów zjadał tysiąc kotletów. Wyobrażał sobie, że tak powinno być i w moim przypadku - nic bardziej mylnego... Dieta sportowca to na pewno nie kolosalne ilości mięsa lecz kombinacje warzyw z potrawami energetycznymi - uśmiecha się judoka.
Natomiast w kuchni w domu rodzinnym Rafała Kubackiego diety nikt nie stosował. Spotykały się tam potrawy rodem z poznańskiego i spod Lwowa. Na wigilijnym stole królowały kapusta z grzybami, kompot z suszu i barszcz z grzybami. Smażonego karpia podawano z podsmażanymi ziemniaczkami jako drugie ważne danie 24 grudnia. Ziemniaki oczywiście były z cebulką. Potrawą, która zawsze będzie dla niego symbolem świąt Bożego Narodzenia jest oczywiście ogólnowrocławska kutia.
- Rodzina ze strony mamy wywodzi się z Mikołajowa, miasteczka położonego 38 kilometrów od Lwowa, w kierunku na Stryj, a ojciec pochodzi spod Rawicza, czyli z Wielkopolski - wyjaśnia tę sytuację olimpijczyk. - Konfliktów przy stole nie było, raczej doszło do połączenia tego, co najlepsze w przedwojennej polskiej kuchni wschodniej i zachodniej.
Karp nie był ulubioną potrawą dzieciństwa pana Rafała. Dziś podczas Wigilii w jego domu w niełatwej roli karpia występuje więc łosoś, sola lub grenadier, a zatem ryby morskie. Te słodkowodne są dla niego zbyt tłuste, choć miły wyjątek stanowi w tym towarzystwie szczupak. Odwrotnie jak wśród morskich tłusty węgorz, od którego trzyma się z daleka.
- Z dań poznańskich uwielbiam kapustę z grzybami i do tego kluski na parze - wyznaje mistrz judo. - To się je z mięsem w sosie. Może być karczek lub dobra wołowina. Główna zasadą mojej diety jest to żeby nie łączyć węglowodanów z białkiem.
Przepadam za befsztykiem tatarskim, czyli surowym mielonym mięsem z jajkiem i cebulką, przyprawionym na ostro. W następnej kolejności są śledzie w różnych kombinacjach. Najchętniej pokrajane w kostkę płaty śledziowe, do tego cebula z octem. To musi się przez pewien czas “przeżreć” i dopiero wtedy można przystępować do akcji. Niezły jest też śledź w zalewie z cebulką i rodzynkami. Taki mały akcent żydowski. Inną potrawę ściągnęliśmy od cioci z Francji. To sałata z wątróbką w sosie winegret na ostro.
Odpowiadają mu smaki i potrawy śródziemnomorskie na przykład koktajle krewetkowe, ale nie ślimaki i żabie udka. Lubi potrawy włoskie - świeże owoce morza, w kuchni greckiej odpowiada mu specyficzny smak tamtejszych mięs i sałat. Chętnie jada ryby morskie przyrządzane na ostro, w których zasmakował we Francji, o okolicach Lyonu. Może to być grenadier lub sola w sosie śmietanowo-serowym.
- Inną potrawą francuskiej proweniencji jest szpinak zapiekany ze skorupą sera mozarella na wierzchu, z dodatkiem czosnku - zachwala filmowy Ursus. - Na co dzień staram się unikać ciężkich potraw. Na przykład typowych polskich, zawiesistych zup z dodatkiem śmietany i mąki. Wolę rosół, ale nie ten z wielkimi okami tłuszczu pływającymi na powierzchni. Nad pieczywo białe, pszenne przedkładam chleb żytni, najchętniej razowy. Zajadam się też pomidorami. Trzeba wziąć dwa duże (trzeba je sparzyć, wówczas skórka schodzi bardzo łatwo), dwa ząbki czosnku wycisnąć na maszynce. Na to ściera się na tarce twardy, żółty ser i daje kapkę odtłuszczonego majonezu. Tę potrawę przyrządzam samodzielnie.
O wszystkich tych przysmakach wrocławski judoka mówi z lekkim westchnieniem. Ciągle bowiem musi pamiętać o właściwej wadze, a “uroki” odchudzania zna świetnie i waga łazienkowa jest sprzętem, z którego korzysta bardzo często.
- Lubię dobrze zjeść - nie ukrywa mistrz. - Ale nie przepadam ze kuchnią zbyt przetworzoną i eksperymentalną. Nie wszystko, co proponowano nam podczas zawodów sportowych w Japonii i Korei, byliśmy w stanie spożyć. Choć na przykład sushi jest potrawą znakomitą. Wokół blatu, za którym stali kucharze, przepływał dość wartki strumień. Kucharze swoje dzieła układali na małych łódeczkach, a goście zabawiali się wyławianiem upatrzonych potraw z wody. Gdyby ktoś zastosował taki pomysł we Wrocławiu to byłby hit, a ja byłbym częstym gościem, oczywiście pod warunkiem, że sushi byłoby na odpowiednim poziomie, a o to nie jest łatwo. W kuchni japońskiej składniki potraw podaje się w małym stopniu przetworzone, jest tam wiele surowych warzyw i ryb. Dla Japończyka, w przeciwieństwie do Polaka, zjedzenie dużej ilości mięsa może skończyć się poważnym zatruciem pokarmowym.
Na Rafale Kubackim wielkie wrażenie zrobiła piękna sekwencja, gdy chrześcijanie podczas posiłku łamią się chlebem. Zachwycił go także Franciszek Pieczka w roli św. Piotra.
- Premiera światowa filmu odbyła się w okolicznościach niezwykłych - wspomina pan Rafał. - W obecności papieża Jana Pawła II w Auli im. Jana Pawła. Tę salę wybudowano na terenie ogrodów Nerona, tam gdzie palono chrześcijan. Gdy brałem udział w zdjęciach do “Quo vadis?” równolegle z pracą na planie prowadziłem przygotowania do igrzysk olimpijskich. Musiałem się zatem odpowiednio odżywiać. Intendentowi filmowej ekipy pewnie głęboko w pamięć zapadła “Lokomotywa” Tuwima, w której każdy z tysiąca atletów zjadał tysiąc kotletów. Wyobrażał sobie, że tak powinno być i w moim przypadku - nic bardziej mylnego... Dieta sportowca to na pewno nie kolosalne ilości mięsa lecz kombinacje warzyw z potrawami energetycznymi - uśmiecha się judoka.
Natomiast w kuchni w domu rodzinnym Rafała Kubackiego diety nikt nie stosował. Spotykały się tam potrawy rodem z poznańskiego i spod Lwowa. Na wigilijnym stole królowały kapusta z grzybami, kompot z suszu i barszcz z grzybami. Smażonego karpia podawano z podsmażanymi ziemniaczkami jako drugie ważne danie 24 grudnia. Ziemniaki oczywiście były z cebulką. Potrawą, która zawsze będzie dla niego symbolem świąt Bożego Narodzenia jest oczywiście ogólnowrocławska kutia.
- Rodzina ze strony mamy wywodzi się z Mikołajowa, miasteczka położonego 38 kilometrów od Lwowa, w kierunku na Stryj, a ojciec pochodzi spod Rawicza, czyli z Wielkopolski - wyjaśnia tę sytuację olimpijczyk. - Konfliktów przy stole nie było, raczej doszło do połączenia tego, co najlepsze w przedwojennej polskiej kuchni wschodniej i zachodniej.
Karp nie był ulubioną potrawą dzieciństwa pana Rafała. Dziś podczas Wigilii w jego domu w niełatwej roli karpia występuje więc łosoś, sola lub grenadier, a zatem ryby morskie. Te słodkowodne są dla niego zbyt tłuste, choć miły wyjątek stanowi w tym towarzystwie szczupak. Odwrotnie jak wśród morskich tłusty węgorz, od którego trzyma się z daleka.
- Z dań poznańskich uwielbiam kapustę z grzybami i do tego kluski na parze - wyznaje mistrz judo. - To się je z mięsem w sosie. Może być karczek lub dobra wołowina. Główna zasadą mojej diety jest to żeby nie łączyć węglowodanów z białkiem.
Przepadam za befsztykiem tatarskim, czyli surowym mielonym mięsem z jajkiem i cebulką, przyprawionym na ostro. W następnej kolejności są śledzie w różnych kombinacjach. Najchętniej pokrajane w kostkę płaty śledziowe, do tego cebula z octem. To musi się przez pewien czas “przeżreć” i dopiero wtedy można przystępować do akcji. Niezły jest też śledź w zalewie z cebulką i rodzynkami. Taki mały akcent żydowski. Inną potrawę ściągnęliśmy od cioci z Francji. To sałata z wątróbką w sosie winegret na ostro.
Odpowiadają mu smaki i potrawy śródziemnomorskie na przykład koktajle krewetkowe, ale nie ślimaki i żabie udka. Lubi potrawy włoskie - świeże owoce morza, w kuchni greckiej odpowiada mu specyficzny smak tamtejszych mięs i sałat. Chętnie jada ryby morskie przyrządzane na ostro, w których zasmakował we Francji, o okolicach Lyonu. Może to być grenadier lub sola w sosie śmietanowo-serowym.
- Inną potrawą francuskiej proweniencji jest szpinak zapiekany ze skorupą sera mozarella na wierzchu, z dodatkiem czosnku - zachwala filmowy Ursus. - Na co dzień staram się unikać ciężkich potraw. Na przykład typowych polskich, zawiesistych zup z dodatkiem śmietany i mąki. Wolę rosół, ale nie ten z wielkimi okami tłuszczu pływającymi na powierzchni. Nad pieczywo białe, pszenne przedkładam chleb żytni, najchętniej razowy. Zajadam się też pomidorami. Trzeba wziąć dwa duże (trzeba je sparzyć, wówczas skórka schodzi bardzo łatwo), dwa ząbki czosnku wycisnąć na maszynce. Na to ściera się na tarce twardy, żółty ser i daje kapkę odtłuszczonego majonezu. Tę potrawę przyrządzam samodzielnie.
O wszystkich tych przysmakach wrocławski judoka mówi z lekkim westchnieniem. Ciągle bowiem musi pamiętać o właściwej wadze, a “uroki” odchudzania zna świetnie i waga łazienkowa jest sprzętem, z którego korzysta bardzo często.
- Lubię dobrze zjeść - nie ukrywa mistrz. - Ale nie przepadam ze kuchnią zbyt przetworzoną i eksperymentalną. Nie wszystko, co proponowano nam podczas zawodów sportowych w Japonii i Korei, byliśmy w stanie spożyć. Choć na przykład sushi jest potrawą znakomitą. Wokół blatu, za którym stali kucharze, przepływał dość wartki strumień. Kucharze swoje dzieła układali na małych łódeczkach, a goście zabawiali się wyławianiem upatrzonych potraw z wody. Gdyby ktoś zastosował taki pomysł we Wrocławiu to byłby hit, a ja byłbym częstym gościem, oczywiście pod warunkiem, że sushi byłoby na odpowiednim poziomie, a o to nie jest łatwo. W kuchni japońskiej składniki potraw podaje się w małym stopniu przetworzone, jest tam wiele surowych warzyw i ryb. Dla Japończyka, w przeciwieństwie do Polaka, zjedzenie dużej ilości mięsa może skończyć się poważnym zatruciem pokarmowym.
Juliusz Woźny
Wasza ocena:
10
Oceń artykuł
Oceń artykuł
KOMENTARZE
Brak komentarzy na ten temat. Zobacz inne dyskusje na Forum lub dodaj komentarz.
FORUM SMAKÓW WROCŁAWIA Najnowsze wątki
2012-01-15 04:22:32
alojzy (gość)
Ciekawa historia, przeniosła mnie wyobraźnią do tych dawnych lat. I jakie smutne zakończenie, jakie wymowne...
2012-01-14 19:15:37 krzysiek
Raczej totalna bieda. Zupełnie nie wiadomo, kto to prowadzi, ani czy cokolwiek w życiu ugotował (bardzo skutecznie starają się tym nie chwalić -...>>
2012-01-08 14:50:54 lolcia 03 (gość)
Wiesz no co Nie_polecająca jak nie wiesz to raczej nie gadaj tak wogÓle to ty nawet pojęcia nie masz jaka jest kuchnia ormiańska a w Polse jak si...>>
2011-12-19 17:56:36 Marlena (gość)
Bardzo ładnie napisany artykuł o wyjątkowym deserze, jakim jest tiramisu. Oddaje charakter deseru. Mała uwaga: w tekst wkradł się błąd ("...>>
Ciekawa historia, przeniosła mnie wyobraźnią do tych dawnych lat. I jakie smutne zakończenie, jakie wymowne...
2012-01-14 19:15:37 krzysiek
Raczej totalna bieda. Zupełnie nie wiadomo, kto to prowadzi, ani czy cokolwiek w życiu ugotował (bardzo skutecznie starają się tym nie chwalić -...>>
2012-01-08 14:50:54 lolcia 03 (gość)
Wiesz no co Nie_polecająca jak nie wiesz to raczej nie gadaj tak wogÓle to ty nawet pojęcia nie masz jaka jest kuchnia ormiańska a w Polse jak si...>>
2011-12-19 17:56:36 Marlena (gość)
Bardzo ładnie napisany artykuł o wyjątkowym deserze, jakim jest tiramisu. Oddaje charakter deseru. Mała uwaga: w tekst wkradł się błąd ("...>>
KUCHNIA MIASTA
KSIĄŻKA KUCHARSKA
Cooklet.com - Twoje Książki kucharskie
POLECANE LOKALE
PARTNERZY
NEWSLETTER
Chcesz być na bieżąco informowany o tym co się dzieje? Zamów newsletter!









