Autor książki "Przy wrocławskim stole" zabierze nas w niezwykłą podróż po kulinarnej historii miasta
Od wieków spotykało się we Wrocławiu wiele kultur kulinarnych tak na stołach domowych jak i we wszelkich lokalach gastronomicznych, od średniowiecznych tawern i karczem poczynając, a na kawiarniach i eleganckich restauracjach doby wilhelmiańskiej i czasów Republiki Weimarskiej kończąc. Specyfikę wrocławskiego stołu kształtowały dawniej wpływy kuchni polskiej, czeskiej, południowo-niemieckiej, rosyjskiej, żydowskiej, czy nawet flamandzkiej, a w czasach nam bliższych wschodnio-pruskiej, francuskiej, angielskiej, austro-węgierskiej i włoskiej. Trafiały się też pojedyncze specjały kuchni hiszpańskiej, szwedzkiej, czy nawet amerykańskiej, ale o tym w kolejnych odcinkach cyklu.
Nie możemy pominąć specjałów wielu europejskich miast, by wymienić tylko Wiedeń, Królewiec, Pragę, Warszawę, Paryż, Berlin, czy Hamburg, które ze smakiem i na trwałe wpisały się do wrocławskiego menu. Z przebogatej karty dań dawnego Wrocławia wymieńmy choćby takie potrawy jak rosół à la jardinière, zupę windsorską, zupę mockturtle, zupa à la Véfour z paryskiego hotelu, sznycel i gulasz wiedeński, gulasz węgierski, peklowany schab Kasselera (berlińskiego rzeźnika), mięsa pieczone i duszone z sosami westmolerand, cumberland, czy colbert, ryby z sosami remoulade, gourmand, musseline, moscorite, czy bearnaise, pieczenie à la Esterhazy, à la Nelson, mięsa i pasztety w cieście francuskim, szynki praskie i hamburskie duszone w winie burgundzkim, rostbef po angielsku, befsztyk hamburski, sznycel holsztyński, suflet z drobiu w sosie supreme, brisolettes z mieszanką warzywną, frykando z pieczarkami, ragoût en floren, ragoût à la financière, czy też kurczak à la marengo…
To oczywiście ledwie kilka przykładów, próbka z jakże przebogatej karty dań wrocławskiej gastronomii sprzed stu i więcej lat, ale zostawmy coś na później, o czym pisać będziemy jeszcze nie raz.
Na elegancki deser polecano dawnej m.in. wiele „bombowych” smakołyków, by wymienić tylko bombę ananasową, najpopularniejszy we Wrocławiu deser przełomu XIX i XX w., bombę hanzeatycką, bombę waniliową, czy bombę lodową à la Prinz Pückler, księcia z Bad Muskau nad Nysą Łużycką, którego zamiłowanie i znawstwo kulinarne znała niemalże cała Europa. Ceniono i podawano oczywiście wiele innych deserów, lecz słodkie bomby, czy to lodowe czy kremowe, przybrane owocami z dodatkiem wielu aromatycznych i słodkich polew lub sosów należały do kanonu wrocławskiej karty dań. A czym była Augustiner-Bombe? Nie był to słodki specjał, ale o tym w przyszłości.
Kto nie miał czasu na dłuższe spotkanie przy stole mógł się posilić w niejednym lokalu kiełbaską wiedeńską, frankfurcką lub brunszwicką do piwa. „Królem kiełbas” we Wrocławiu był Rudolf Dietrich, prowadzący lokal przy ulicy Kuźniczej 2, w którym oferowano wiele gatunków wyśmienitych wędlin. Jemu to zawdzięczamy opatentowanie kiełbasek Piwnicy Świdnickiej, które w puszkach trafiały na stoły daleko poza Wrocławiem. „Dumny Henryk” – kiełbasa pieczona podawana w sosie ziołowym – to specjał o berlińskim rodowodzie, a polecały zwykle lokale niższej klasy. W piwiarni strzelińskiej (Strehlener Bierhalle) na rogu ulicy Świdnickiej i Oławskiej specjalnością lokalu były rogaliki kminkowe „faszerowane” pieczoną kiełbaską. Jeśli ktoś jednak był miejscowym patriotą, w budach na rynku oferowano typowo wrocławskie kiełbaski czosnkowe podawane z chrzanem lub musztardą oraz bułką lub preclem.
Oceń artykuł
| witam, czy powyższa książka traktuje o tutejszych tradycjach kulinarnych? kiedyś miałam coś podobnego w rękach, niestety nie pamiętam ani autora ani tytułu i poszukiwanie jest w związku z tym utrudnione....za wszelką podpowiedź byłabym stokroć wdzięczna! | rondellina | 2009-11-02 12:22:00 |
| Od tej pory smak kawy we Wrocławiu już zawsze będzie mi się kojarzył z z dawna palarnią kawy Pod Starym Frycem | Marianna | 2009-10-07 14:11:17 |
| Czytałem, nie powiem. Chętnie poznam autora. | Makaron | 2009-10-07 14:09:28 |
| Zabawne, ale ostatnio natknąłem się na tę właśnie książkę w przecenionej księgarni na Ruskiej. I prawdę powiedziawszy, można ją było lepiej napisać. Tak bynajmniej twierdzi Pan Wacław. | Brzoza | 2009-10-07 14:08:27 |
Ciekawa historia, przeniosła mnie wyobraźnią do tych dawnych lat. I jakie smutne zakończenie, jakie wymowne...
2012-01-14 19:15:37 krzysiek
Raczej totalna bieda. Zupełnie nie wiadomo, kto to prowadzi, ani czy cokolwiek w życiu ugotował (bardzo skutecznie starają się tym nie chwalić -...>>
2012-01-08 14:50:54 lolcia 03 (gość)
Wiesz no co Nie_polecająca jak nie wiesz to raczej nie gadaj tak wogÓle to ty nawet pojęcia nie masz jaka jest kuchnia ormiańska a w Polse jak si...>>
2011-12-19 17:56:36 Marlena (gość)
Bardzo ładnie napisany artykuł o wyjątkowym deserze, jakim jest tiramisu. Oddaje charakter deseru. Mała uwaga: w tekst wkradł się błąd ("...>>
Cooklet.com - Twoje Książki kucharskie









